Etykieta chorowania, czyli dlaczego Japończycy noszą maseczki?

Niezależnie od tego, czy na temat życia w Japonii rozmawiam z kimś, kto właśnie tu przyjechał, czy też z kimś, kto jeszcze nigdy w tym kraju nie był, temat maseczek pojawia się niemal zawsze.

– Czy to prawda, że Japończycy ciągle noszą maseczki?

– Dlaczego to robią?

– Czy to wszystko przez smog? Czy powietrze w Tokio jest naprawdę takie złe?

Ostatnimi czasy temat maseczek przeżywa w mediach swój renesans za sprawą koronawirusa, znanego już pod kryptonimem COVID-19. Skuteczność maseczek w walce z jego rozpowszechnianiem się jest poddawana w coraz większą wątpliwość, a proporcjonalnie do niej rosną pytania o zasadność ich używania. Mimo to, mieszkańcy Japonii (jak również innych krajów azjatyckich) nie tylko z nich nie rezygnują, ale wręcz zaopatrują się w jeszcze większą ich liczbę, co w prosty sposób doprowadziło do jednego: wyczyszczonych półek sklepowych i popytu, który znacznie przewyższa podaż.

Poniższe zdjęcia pochodzą z supermarketu w mojej okolicy:

Warto podkreślić, że w Japonii noszenie maseczek nie jest niczym nowym. Jak zatem doszło do tego, że stały się one codziennym atrybutem wielu mieszkańców, a zwyczaj ten raczej przybiera na sile, zamiast słabnąć?

Japoński socjolog, Mitsutoshi Horii, poświęcił tej tematyce jeden ze swoich artykułów naukowych, formułując wraz z Adamem Burgessem koncepcję rytuału ryzyka. Rytuał ten zapewnia poczucie elementarnej, jednostkowej sprawczości i kontroli nad niepewną sytuacją. Innymi słowy, maseczkę zakłada się po to, aby nie pozostawać całkowicie biernym wobec niebezpieczeństw (jak na przykład szalejąca grypa) czyhających w otoczeniu. To przykład czegoś, co można zrobić samemu, aby ochronić siebie i innych – choćby tylko psychologicznie.

Ale czy tylko o to chodzi? I kiedy tak właściwie to wszystko się zaczęło?

Zacznijmy od małej podróży w czasie!

Historia maseczek w Japonii 

Maseczka to wynalazek medycyny zachodniej, który pod koniec XIX wieku był już powszechnie używany przez chirurgów podczas operacji, a w latach 1918-1919 pojawił się jako atrybut walki z grypą „hiszpanką” wśród ogółu mieszkańców. Z obecnej perspektywy było to tak dawno temu, że niewiele osób już o niej pamięta, a była to jedna z największych i najgroźniejszych pandemii. Najostrożniejsze szacunki mówią o 17 milionach ofiar! Sytuacja okazała się naprawdę poważna.

Obowiązek noszenia maseczek w miejscach publicznych wprowadziły wówczas Stany Zjednoczone, jednak pomysł ten spotkał się z dużym, bardzo dużym społecznym oporem. Mówiąc wprost – znaczna liczba osób zwyczajnie ten nakaz zignorowała, choć czasem przypisuje się mu dużą rolę w opanowaniu epidemii na terenie San Francisco. Podobno niesłusznie [1].

W mieście tym posunięto się zresztą kilka kroków dalej i w pewnym momencie nakazano nosić maseczki niemal w każdej sytuacji, szczególnie jeśli wymagała ona kontaktów z innymi ludźmi. Wyjątkiem było tu spożywanie posiłków. Za złamanie nakazu można było zostać aresztowanym!

Japonia, zapoznawszy się z metodami walki z „hiszpanką” przez państwa zachodnie, również wprowadziła u siebie obowiązek noszenia maseczek, promując go jako nowoczesny sposób prewencji. Warto przy tym podkreślić, że początkowo zalecenie to dotyczyło wyłącznie osób zdrowych (obecnie, w dobie koronawirusa, jest dokładnie na odwrót [2]). Chciano w ten sposób uchronić je przed infekcją. Kaszlących oraz kichających proszono za to o używanie chusteczek lub tenugui [3] – ­bawełnianych „ręczników” o wszechstronnym zastosowaniu, chętnie kupowanych współcześnie jako pamiątki z Japonii.

Poniżej dwie bardzo archiwalne, bo pochodzące z 1922 roku, ilustracje promujące nowoczesne sposoby prewencji antygrypowej, a więc noszenie maseczek:

Źródło: National Institute of Public Health

Źródło: National Health Institute

Źródło: National Institute of Public Health

Niemniej, to właśnie luty 1919 roku stanowi przełomowy moment dla pojawienia się i upowszechnienia maseczek w Japonii. Noszono je w armii, noszono na ulicach, zakładano w transporcie publicznym oraz miejscach użytku publicznego. Popyt rósł na tyle, że produkcją maseczek zajmowały się nawet dziewczęta w niektórych szkołach. W przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, zwyczaj ten upowszechnił się szybko i bez protestów.

Choć przedstawiciele publicznej służby zdrowia już w latach 40. i 50. głównego oręża w walce z grypą upatrywali w szczepionkach, problem z ich dostępnością spowodował, że noszenie maseczek utrzymało swoją pozycję jednego z najpowszechniejszych sposobów prewencji. Już wtedy oficjele postrzegali je jednak raczej w kategoriach społecznego zwyczaju, niż rzeczywistego środka zapobiegawczego.

Trend zakładania maseczek (przypominam – głównie przez osoby zdrowe, nie chore) utrzymał się aż do lat 70., kiedy to zaczęła rosnąć liczba osób szczepiących się przeciwko grypie. Wówczas stopniowo zaczęły one odchodzić w zapomnienie jako element walki z tą chorobą, ale wkrótce pojawiły się ponownie, w nieco innej roli.

Maseczki kontra kafunshō

Najbardziej znanym obrazkiem kojarzącym się japońską wiosną pozostaje kwitnąca sakura. Dla wielu mieszkańców ulotne piękno bladoróżowych kwiatów niknie jednak wraz z pierwszymi symptomami kafunshō.

Jest to reakcja alergiczna na pyłki kryptomerii japońskiej (jap. sugi), powszechnie i błędnie nazywanej japońskim cedrem, zaś w rzeczywistości należącej do rodziny cyprysowatych. Do grona największych roślinnych winowajców należą jeszcze cyprysik japoński (jap. hinoki) oraz brzoza (jap. shirakaba), ta ostatnia głównie na Hokkaido.

 

Katar, ciągłe kichanie, załzawione i swędzące oczy to kilka z najpowszechniejszych znaków rozpoznawczych kafunshō. W walce z tymi symptomami maseczki okazały się prawdziwym zbawieniem i zaczęły przeżywać swój renesans. Dla wielu osób to najłatwiej dostępny i najbardziej efektywny środek zapobiegawczy, w dodatku wolny od skutków ubocznych. Ogranicza ilość pyłków, z jakimi wchodzi się w kontakt, co choć trochę ułatwia funkcjonowanie w tym trudnym okresie.

Co ciekawe, do lat 60. Japonia nie znała tej przypadłości, jednak od tego momentu aż do czasów współczesnych liczba osób cierpiących z powodu tej alergii wzrosła do około jednej czwartej populacji, a więc – w przybliżeniu – 30 milionów ludzi!

Winą za ten stan rzeczy obarcza się powojenne zalesianie Japonii, właśnie drzewami kryptomerii, wysoce cenionymi ze względu na ich drewno. Najsilniej pylą drzewa liczące 30 lat i więcej, co wyjaśnia dlaczego dopiero w latach 60. rozpoznano tę dolegliwość. Choć obecnie nie sadzi się już nowych lasów tego gatunku, liczba cierpiących na kafunshō nie maleje. Wraz z pojawieniem się tańszych zamienników drewna, przestano prowadzić wycinkę istniejących lasów. Drzewa są coraz starsze, a produkcja pyłków przybiera na sile.

Myślę, że maseczki jako środek łagodzący objawy alergii na pyłki długo nie znikną zatem z wiosennego japońskiego krajobrazu, choć nie jest to remedium idealne i na pewno nie pomaga wszystkim.

Maseczki kontra grypa

Jak wskazuje Horii [4], po trwającej kilkanaście lat nieobecności maseczek wśród działań zapobiegających grypie, pojawiły się one w tej roli na nowo pod koniec lat 80., wraz z kryzysem zaufania wobec szczepień. Ich największy comeback we współczesnej historii kraju – nie licząc obecnej sytuacji z koronawirusem – miał jednak miejsce sporo później, bo w czasie epidemii SARS w 2003 roku oraz ptasiej grypy w roku 2004.

Tym razem jednak, maseczki oficjalnie zalecono osobom wykazującym symptomy chorobowe oraz osobom, z którymi chorzy pozostają w codziennym kontakcie. Podkreślono też, że w przypadku osób zdrowych nie stanowią one pewnego środka zapobiegawczego, a więc mimo noszenia maseczki, nadal istnieje ryzyko zarażenia.

Ostatecznie, noszenie maseczek zarekomendowano jednym i drugim z obawy przed publicznym stygmatyzowaniem osób chorych – noszenie maseczki jednoznacznie wskazywałoby, kto jest potencjalnym nosicielem choroby, co mogłoby narazić te osoby na nieprzyjemności ze strony innych.

Jak myślicie, w ilu krajach na świecie takie rozwiązanie byłoby możliwe?

Maseczki kontra smog

Jakość powietrza w Japonii – szczególnie w porównaniu do sąsiednich Chin czy Korei – jest zdecydowanie wyższa, co nie oznacza jednak, że było tak zawsze oraz że jest tak w każdym zakątku kraju. Noszenie maseczek aby uchronić się przed wdychaniem zanieczyszczeń z powietrza oczywiście się zdarza, ale nie powiedziałabym, że jest to powód numer jeden. Co więcej, nie każdy typ maseczki nadaje się do takiej ochrony [5]!

Muszę przyznać, że w „mojej”, czyli zachodniej części Tokio, cieszę się z naprawdę dobrego powietrza. Zimowa wizyta w Poznaniu przyprawiła mnie, dla porównania, o natychmiastowy ból głowy…

Maseczki w dobie koronawirusa

Czy choroba może mieć swój savoir-vivre? Ależ oczywiście! 🙂 Od niedawna jednym z moich ulubionych sformułowań pozostaje seki echiketto, czyli etykieta kaszlu. To nic innego, jak zestaw kilku dobrych praktyk, do których należy się stosować, aby nie rozsiewać infekcji wokół.

W 2017 roku japońskie Ministerstwo Zdrowia postanowiło połączyć siły z branżą anime i korzystając z wizerunków postaci z serii „Attack on Titan”, promowało promować dobre maniery wśród osób kaszlących. Znalazło się wśród nich również noszenie maseczek:

©HAJIME ISAYAMA, KODANSHA/

©HAJIME ISAYAMA, KODANSHA/"ATTACK ON TITAN" PRODUCTION COMMITTEE, publikacja w celach edukacyjnych za: Ministry of Health, Labour and Welfare

Krótkie obrazkowe seki echiketto, które dostałam wczoraj jako powiadomienie z aplikacji 	
Disaster Preparedness Tokyo App.

Krótkie obrazkowe seki echiketto, które dostałam wczoraj jako powiadomienie z aplikacji Disaster Preparedness Tokyo App.

Zupełnie niedawno termin seki echiketto usłyszałam jadąc pociągiem w godzinach szczytu do stacji Shinjuku. Z głośników nadano komunikat mówiący o tym, jak zachowywać się, aby zapobiec rozprzestrzenianiu koronawirusa. Było to oczywiście związane z rosnącą liczbą osób zakażonych w Japonii.

Pamiętajmy więc, aby podczas kaszlu:

  • zasłaniać twarz maseczkę lub chusteczką, opcjonalnie – rękawem w zgięciu łokcia
  • absolutnie nie zasłaniać twarzy dłońmi

Tyle.

Wiele osób naprawdę się do tych zasad stosuje, ale nie wszyscy. Wczoraj pasażer siedzący naprzeciwko mnie w wagonie metra solidnie kichnął zasłaniając twarz dłońmi, po czym złapał się nimi poręczy, więc… pamiętajcie o częstym i porządnym myciu rąk. To naprawdę ważne.

W Japonii maseczki pozostają oficjalnie zalecane jako element ogólnej prewencji antychorobowej. Wraz z nadejściem koronawirusa ze sklepów szybko zniknął cały zapas – maseczki nie są dostępne od dobrych 5 tygodni, jeśli nie dłużej. Doszło nawet do kradzieży 6 tysięcy sztuk ze szpitala w Kobe. Rosnącą popularnością cieszą się też filmiki DYI, zachęcające do własnoręcznej produkcji.

Ostatnimi czasy dużą poczytnością w japońskich mediach cieszył się news na temat pewnego incydentu w Fukuoce. Jeden z pasażerów lokalnego pociągu zakaszlał nie mając maseczki, więc inny… użył przycisku do awaryjnego zatrzymania pociągu i zgłosił sytuację do obsługi składu. Panowie weszli ze sobą w sprzeczkę, po czym opuścili pociąg i – jak głoszą wiadomości – pogodzili się już na peronie [6].

Niedługo później, podobna sytuacja miała miejsce w Tokio na linii Yamanote, ale tym razem nie doszło do zatrzymania pociągu [7]. Tylko kłótnia 😉

Dziś, pisząc ten tekst, dotarłam powiadomienie z aplikacji, której używam do monitorowania zagrożeń związanych m.in. z trzęsieniami ziemi czy tajfunami. Tym razem autorzy postanowili zebrać garść informacji związanych z koronawirusową oraz grypową prewencją. Oczywiście nie zabrakło seki echiketto, choć tym razem bez wspominania o maseczkach. Może to dlatego, że nie da się ich obecnie kupić?

Na temat maseczek można by jeszcze całkiem sporo napisać, nie poruszyłam tu na przykład kwestii związanych z unikaniem kontaktu z innymi ludźmi czy… modą. Artykuł urósłby jednak wówczas do dość monstrualnych rozmiarów, a jego publikacja przesunęłaby się dodatkowo w czasie, czego chciałam uniknąć. Mam nadzieję, że obecna forma przypadnie Wam do gustu i dowiecie się z niej czegoś nowego 🙂

Z lektury różnych tekstów oraz rozmów z japońskimi znajomymi powiedziałabym jeszcze, że noszenie maseczek jest zachowaniem wynikającym ze społecznej odpowiedzialności, szczególnie za dzieci [8]  oraz osoby starsze. Na pewno nie jest to zjawisko, które ma jedną przyczynę i, oczywiście, nie każdy Japończyk maseczkę nosi.

A czy Wam zdarzyło się założyć maseczkę? Widzicie jakieś płynące z tego korzyści? Może rozmawialiście na ten temat ze znajomymi? Sekcja komentarzy – jak zawsze – czeka na Wasze przemyślenia! 


[1] Zob. m.in. Kamiya Gary, “A city of masks: When the flu tore through San Francisco” oraz Luckingham Bradford, “To Mask or not to Mask: A Note on the 1918 Spanish Influenza Epidemic in Tucson”.

[2] Za: World Health Organization. Pamiętajcie, aby poza noszeniem maseczek często myć ręce!

[3] Horii Mitsutoshi, “Why do the Japanese Wear Masks? A short historical review”, Faculty of Tourism and Business Management, Shumei University, Volume 14, Issue 2, 2014.

[4] Ibidem.

[5] Aby sprawdzić jakość powietrza w poszczególnych regionach Japonii (w innych krajach też można!), zaglądam na stronę The World Air Quality Index. Znajdziecie tam również informacje o polecanych typach maseczek.

[6] Zob. The Mainichi.

[7] Zob. Japan Today.

[8] Prawdę powiedziawszy, dość mocno kontrastuje mi to z zimowymi widokami gołych nóżek wystających spod mundurkowych spódnic i krótkich spodenek 😉

Źródła:

Horii Mitsutoshi, “Why do the Japanese Wear Masks? A short historical review”, Faculty of Tourism and Business Management, Shumei University, Volume 14, Issue 2, 2014.

Japan Today (incydent na linii Yamanote)

Kamiya Gary, “A city of masks: When the flu tore through San Francisco”, San Francisco Chronicle, 2015.

Luckingham Bradford, “To Mask or not to Mask: A Note on the 1918 Spanish Influenza Epidemic in Tucson”, The Journal of Arizona History Vol. 25, No. 2 (Summer, 1984), pp. 191-204.

Ministry of Health, Labour and Welfare

National Institute of Public Health

The Mainichi (incydent w Fukuoce)

The Mainichi (kradzież ze szpitala w Kobe)

The World Air Quality Index

World Health Organisation

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się z innymi!

Zobacz również:

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.