Symbolika roku dzika. Wokół Nowego Roku w Japonii cz. I

Rok 2019 jest w Japonii rokiem dzika. Dlaczego dzika a nie świni? Jakie jest miejsce tego zwierzęcia w japońskiej kulturze i co łączy go z peonią, wielorybem oraz pewnym chramem w Kioto?

Początki tego wpisu prezentują się następująco:

– Hmm… dlaczego w japońskim kalendarzu nadchodzący rok jest rokiem dzika a nie świni? W kalendarzu chińskim, przejętym przecież przez Japończyków, zwierzęcy patron roku 2019 to świnia.

– Ponieważ kiedy chiński kalendarz pojawił się w Japonii, nie było u nas świń. Były dziki, więc kalendarz zaadaptowano do tutejszych warunków

– A tak poza tym, to chiński kalendarz pochodzi z Mongolii!

Tak mniej więcej wyglądała wymiana zdań podczas wigilijnego spotkania, w którym miałam przyjemność uczestniczyć. Wprawdzie mongolskiego rodowodu rzeczonego kalendarza potwierdzić mi się dotychczas nie udało, ale tego, że 1 stycznia pies zamieni się w dzika trudno było nie zauważyć, ponieważ już jesienią sklepowe półki stopniowo zaczął opanowywać asortyment związany ze zmianą zodiakalnego zwierza.

 

Dzik jest dziki. Dzik jest… jaki? 

Dzik, znany szerzej w Japonii jako inoshishi, zajmuje ważne miejsce w lokalnej kulturze. Wzmianki o nim pojawiają się już w najstarszej – pochodzącej z VIII w. –  japońskiej kronice Kojiki (słowo wymawia się mniej więcej jak „kodziki”, przypadek?!… owszem 😉). Wizerunek zwierza zadomowił się w poezji, ludowych podaniach i legendach, a w pewnym okresie zdobił nawet rewers 10-jenowego banknotu. Z kolei scena przedstawiająca generała Todatsune zabijającego dzika, który zaatakował drużynę szoguna Yoritomo została uwieczniona w licznych malowidłach oraz ukiyo-e. Bardziej współcześnie – wizerunek dzika trafił również do jednej z najbardziej znanych animacji studia Ghibli – „Mononoke Hime”.

Jakie cechy przypisuje się zatem dzikowi? Przede wszystkim odwagę, zuchwałość, wytrwałość, krnąbrność oraz zapalczywość. Podobno dawniej[1], w październiku, na cześć młodych dzików wyrabiano specjalne mochi (rodzaj „ciastek” z klejącego ryżu), które składano następnie na rodzinnym ołtarzu. Wierzono, że spożycie takich mochi, przygotowanych w dniu oraz godzinie dzika, uwalnia od wszelkich chorób. Z kolei kobiety składały je w ofierze modląc się o liczne, obdarzone odwagą potomstwo.

Kryptonim “wieloryb”

Dzik jest również wdzięcznym przykładem na to, jak w sposób symboliczny można obejść kulturowe tabu. Mięso tego zwierzęcia od wielu wieków było składnikiem diety mieszkańców Japonii, natomiast perspektywa przestrzegania związanego z buddyzmem tabu pokarmowego, polegającego na powstrzymywaniu się od zabijania zwierząt, w tym dzików i konsumpcji ich mięsa, nie okazała się kusząca na tyle, aby całkowicie takich praktyk zaprzestać.

Zamiast diety zmiany dotknęły więc sfery językowej. Inoshishi stał się yama kujira, dosłownie: „górskim wielorybem”. Spożycia ryb (tak, wiem, że wieloryb to nie ryba, ale pozostawmy chwilowo tę kwestię na marginesie:)) nie postrzegano w taki sam sposób, jak spożycia mięsa zwierząt „lądowych”. One umierały w wyniku usunięcia z ich środowiska naturalnego, czyli wody, a nie w wyniku bezpośredniego pozbawienia ich życia przez człowieka, a to (podobno) nie to samo. Dzięki temu zabiegowi językowemu można było nadal prowadzić sprzedaż mięsa dzików i je spożywać, nie łamiąc przy tym w otwarty sposób tabu. A dlaczego akurat wieloryb? Podobno tekstury mięsa obu zwierząt są do siebie podobne.

Yama kujira to zresztą nie jedyny „sekretny” termin odnoszący się do mięsa dzika. Inny to botan, czyli peonia, przy czym podobny zabieg polegający na nadaniu nazwy nawiązującej do kwiatów zastosowano również wobec koniny, która stała się sakurą (kwiatem wiśni) oraz mięsa z jelenia – kryptonim momiji (japoński klon palmowy). Te kwiatowe eufemizmy przyjęły się do określania nabemono (jednogarnkowych potrawek) z wymienionych rodzajów mięsa – w niektórych miejscach w Japonii można więc spróbować botan nabe (nabe z mięsem dzika), sakura nabe (nabe z mięsem konia) czy momiji nabe (nabe z mięsem jelenia).

Biegiem do chramu!

Doczytując kolejne teksty na temat dzika i związanej z nim symboliki przypomniałam sobie, że kilka lat temu odwiedziłam wypełniony jego podobiznami chram. Było to w Kioto, tuż obok hotelu, w którym się wtedy zatrzymaliśmy. Mowa o Goou Jinja (護王神社) poświęconej Wake no Kiyomaro, postaci historycznej, wysokiemu rangą urzędnikowi i doradcy na cesarskim dworze.

 

Pewnego dnia Wake no Kiyomaro został wysłany do chramu Usa Jingū (Usa Hachimangū), skąd wrócił z przepowiednią mówiącą, iż tylko potomkowie bogini Amaterasu mogą zasiadać na cesarskim tronie, czym pokrzyżował plany sprytnego i ambitnego mnicha Dōkyō. Rzeczony mnich cieszył się u panującej wówczas cesarzowej Shōtoku dużym zaufaniem odkąd wyleczył ją z choroby i swoje wpływy starał się wykorzystać tak, aby przejąć po niej tron. Rozsierdzony przepowiednią przywiezioną przez Wake no Kiyomaro, która jawnie godziła w jego plany – wszak Dōkyō nie mógł poszczycić się boskim pochodzeniem  – przekonał cesarzową do wydania zgody na edykt skazujący Kiyomaro na wygnanie. Zesłano go do Osumi no Kuni (obecna prefektura Kagoshima), a po drodze wynajęci przez mnicha ludzie napadli na jego orszak, raniąc Kiyomaro w nogi. Kiedy jednak dotarł do Buzen no Kuni (obecna prefektura Oita), nagle pojawiło się 300 dzików, które odeskortowały go aż do oddalonego o 40 km chramu Usa Hachimangū, gdzie został w cudowny sposób uzdrowiony.

Niedługo później cesarzowa umarła, zaś arystokracja sprzeciwiła się planom Dōkyō i ostatecznie tron po niej przejął cesarz Kōnin. Mnich został zesłany do Shimotsuke-no kuni (dzisiejsza prefektura Tochigi), a Wake no Kiyomaro powrócił do łask, zapisując się w annałach jeszcze jednym: przekonaniem cesarza do tego, aby nową stolicę zbudować nie w Nagaoka, lecz w Heian-kyō znanym dziś jako Kioto.

Obecne w Goou Jinja wizerunki dzików upamiętniają zwierzęta, które ochroniły Kiyomaro. Odwiedzający chram oddają im cześć modląc się o szybkie uleczenie wszelkich chorób i kontuzji nóg, życie wolne od nieszczęśliwych wypadków oraz bezpieczne podróże.

We wcześniejszej części tekstu wspominałam, że wizerunek dzika zdobił kiedyś rewers 10-jenowego banknotu. Zgadniecie co widnieje na jego awersie? Tak, portret Wake no Kiyomaro oraz podobizna Goou Jinja!

 

 

Więcej „dzikich” zdjęć oraz kilka słów o świętowaniu Nowego Roku w Japonii pojawi się w kolejnym wpisie, który – uwaga, uwaga – jest już prawie gotowy 🙂 

A jeśli nabraliście ochoty na wizytę w Goou Jinja – oto namiary:

Adres: 〒602-8011 Kyoto Prefecture, Kyoto, Kamigyo Ward, 下長者町下ル桜鶴円町385 Karasuma Dori

Wstęp: bezpłatny

Strona www:  http://www.gooujinja.or.jp/ 

———————–

[1] de Garis, F., Sakai, A. (2002). We Japanese. The Cutoms, Manners, Ceremonies, Festivals Arts and Crafts of Japan. Routledge.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się z innymi! 

Źródła:

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.